Wakacje przy reaktorze w Polsce?

Niektórzy twierdzą, że przyszłość polskiej turystyki nadmorskiej narażona jest na poważne niebezpieczeństwo. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w maleńkiej kaszubskiej wsi, położonej nad jeziorem Żarnowieckim. Co takiego budzi  strach o wciąż popularne przecież wakacje nad Bałtykiem?

W miejscu oddalonym jedynie 23 km od Władysławowa, a 55 km od Helu, 46 km drogi do Łeby i tylko 7,9 km do Dębek, znajduje się największa inwestycja PRLu – niedokończona budowa Elektrowni Jądrowej Żarnowiec, główny kantydat na pierwszą w Polsce elektrownię jądrową, planowo mającą zacząć działać już za 9 lat.

Urszula Marszal, dyrektor zamku w pobliskiej Krokowej stawia pewne sądy o obniżeniu turystycznej wartości regionu przez uruchomienie elektrowni. –  Zajmuję się turystyką prywatnie i tutaj też zawodowo. Powiem, że obawiam się, że nasi turyści nie będą mieli do nas zaufania przynajmniej przez pierwsze lata. – mówi w wywiadzie dla Polskiego Radia – Elektrownia atomowa w Żarnowcu, to nowe miejsca pracy i szansa na rozwój gospodarczy regionu, ale ucierpi to, co najważniejsze, turystyka.

Przedstawicielka  Inicjatywy Antynuklearnej w wywiadzie dla gazety Metro, twierdzi, że rocznie przyjeżdża tu nawet 3 mln Polaków i 800 tys. turystów z zagranicy. Naprawdę nie trzeba drugiego Czarnobyla, by wszyscy oni z dnia na dzień uciekli. Wystarczy niewielka awaria w elektrowni. Turystyka zamiast energii! – to główne hasło promujące akcję ekologów przeciw budowie elektrowni. Czy napewno reaktory wtopione w nadmorski krajobraz to miażdżące straty dla naszej rodzimej turystyki?

Zagraniczne doświadczenie pokazuje, że może być zupełnie inaczej. Ze względu na technologiczne wymagania, elektrownie jądrowe budowane są zazwyczaj przy dużych rzekach lub w pobliżu morza. Tereny te mają to do siebie, że często cechuje je wysoka wartość turystyczna. Według wyników badań Kancelarii Senatu, zamieszczonych w raporcie z października 2009 roku wynika, że elektrownia sytuująca się w pobliżu rejonów turystycznych nie zmniejsza ruchu turystycznego, a nawet go generuje. Specjaliści twierdzą, że nowoczesne elektrownie jądrowe nie stanowią zagrożenia dla otaczającej je przyrody. Co więcej, ich budowa łączy się z rozwojem infrastruktury regionu  i zagęszczenia sieci transportu, na czym skorzystać może każdy potencjalny turysta.

Warto byłoby zastanowić się, czy działająca elektrownia sama w sobie, nie mogłaby być atrakcją turystyczną.
Belgijska elektrownia atomowa zbudowana została w okolicy uwielbianego przez turystów, urokliwego miasta Huy. Elektrownia, organizująca naukowe wycieczki ściągnęła nową kategorię ludzi do miasta – naukowców, studentów, specjalistów. Osoby te często wracały do tego miasta na wakacje.

Plaże położone w takiej scenerii stanowią trafną scenografię dla organizatorów imprez muzycznych utrzymanych w konwencji cyberpunkowej czy postindustralnej, często nawiązującej do postneuklarnych wizji. Elektrownie w Hiszpanii i Niemczech usytuowane bezpośrednio przy samym morzu przyciagają turystów, pragnących spędzić wakacje w lekko ekstrawagancki sposób. W końcu, czy nieorginalne jest  wysłanie znajomym zdjęć z plażowania pod reaktorami? Zastanawiające jest tylko to, czy polski turysta gotowy jest na taką nietuzinkowość urlopowych planów. Skojarzenia Polaków z energią jądrową bywają przykre, a nawet odpychające, gdyż  wiążą się z  historią elektrowni z Czarnobyla.

Elektrownia Jądrowa w Żarnowcu najpewniej powstanie niezależnie od naszych lęków czy nadzieji. Już teraz warto pomyśleć, co zrobić, aby jej obecność w regionie odpowiednio wykorzystać.

źródło: TTG Polska


Inne wpisy z danej kategorii: Aktualności

RSSKomentarze (0)

Trackback URL