Muzeum wszystkiego

Z czym kojarzy się muzeum? Stare gabloty, nudne wystawy i zero możliwości dotknięcia eksponatu, nie mówiąc już o sprawdzeniu zasad jego działania. Otóż nie musi tak być. Dziś przyciąga się turystę pomysłem. W Krakowie niektóre placówki zaczynają zdawać sobie z tego sprawę. Jednak do ideału, na przykład Oslo, jeszcze nam daleko

W Paryżu można odwiedzić Muzeum Erotyki i zapoznać się z różnymi podejściami do pojęcia seksu, podziwiać prace rodem z Kamasutry, poczytać o dawnej i współczesnej sztuce erotycznej. W Amsterdamie również znajdziemy podobne miejsce, co w Paryżu, w Pradze z kolei można zajrzeć do muzeum gadżetów erotycznych i zobaczyć, jak prezentował się wibrator kilkadziesiąt lat temu. Pozostając w Paryżu można zajrzeć do Muzeum Ścieków urządzonym w dawnych przewodach kanalizacyjnych pod powierzchnią miasta. W Szwajcarii mamy Muzeum Żab (podobne działa w Kudowie Zdroju), a w Monachium… Muzeum Ziemniaka.

Norweska różnorodność

W Norweskim Bergen turyści mogą odwiedzić Muzeum Trądu. Norwegia zdaje się mieć w ogóle zamiłowanie do nietypowych wystaw i muzeów, gdzie można eksponatów dotknąć i sfotografować się przy nich bez obawy nagłej interwencji ochrony. Króluje tutaj oczywiście Oslo.

Na początek można zajrzeć do Muzeum lat 80′. Z głośników dwukasetowego magnetofonu płynie muzyka Michaela Jacksona, a obok okładki płyt gramofonowych na ścianach, manekiny obrane w bufiaste rękawy i dżinsy o kroju marchewki, gablota z najpopularniejszym w tamtych czasach jedzeniem w Norwegii – czyli kawałkiem pizzy, hamburgerem z McDonalda i butelką Coca Coli. W Muzeum Etnograficznym można zajrzeć do miniaturowego miasteczka i kilkudziesięciu domów i zobaczyć na przykład, jak w latach 70 żyła mniejszość Pakistańczyków, którzy w dużej grupie odwiedzili wówczas ojczyznę Wikingów.

Fanów piłki nożnej na pewno przyciągnie Muzeum Futbolu. A tam nie tylko historia piłki jako przedmiotu, ale kolekcja telewizorów, na jakich przez lata kibice śledzili potyczki swoich drużyn, małe i duże makiety stadionów, oraz sala z piłkarzykami i konsolą do multimedialnych gier. Jak najbardziej do dyspozycji zwiedzających.

Butelka w kształcie Harley’a

Jest również w Oslo muzeum rodzimego kina, nowych technologii, gdzie można pobawić się w kreowanie wirtualnej rzeczywistości, a w Muzeum Pokojowej Nagrody Nobla można z kolei posłuchać przemówienie Baracka Obamy w telefonicznej słuchawce. Na koniec wędrówki zaś koniecznie wypada zajrzeć do Muzeum Miniaturowych Buteleczek. Na trzech piętrach kamienicy w ścisłym centrum miasta można obejrzeć kilkadziesiąt tysięcy rekwizytów. Buteleczka w kształcie Marylin Monroe, Elvisa Presleya, bohaterów serialu Dallas, Krzywej Wieży w Pizie, Harley’a Davidsona? Proszę bardzo. Uważni zwiedzający wypatrzą buteleczki po polskiej Żubrówce, Soplicy i Żołądkowej Gorzkiej.

Małopolska pod względem innowacyjności w muzealnej rzeczywistości nie może się niestety pochwalić zbyt wieloma osiągnięciami. W Krakowie mamy oczywiście Ogród Doświadczeń, gdzie można sprawdzić działanie naukowych twierdzeń z dziedziny fizyki na własnej skórze, czy też Muzeum Inżynierii Miejskiej, gdzie można uczestniczyć w interaktywnych wystawach, ale to nadal niewiele. W Alwerni pod Krakowem możemy odwiedzić Muzeum Pożarnictwa, a w Stróżach można zajrzeć do prawdziwego ula. Muzeum Pszczelarstwa przy Gospodarstwie Pasiecznym „Sądecki Bartnik”, które jest jednym z nielicznych nietypowych placówek w naszym regionie otwarto osiem lat temu. Powstało dzięki zbierackiej pasji właścicieli i kolekcji Bogdana Szymusika oraz pamiątkom z pszczelarskich podróży po Polsce i świecie. Od Wielkanocy do Wszystkich Świętych można tu skosztować różnych rodzajów miodu, poznać tajemnice pszczół i wziąć udział w warsztatach równie kształcących, co smakowitych.

Aneta Zadroga  www.turystykamalopolska.pl


Inne wpisy z danej kategorii: OgólneWiadomości turystyczne

RSSKomentarze (0)

Trackback URL