Biura podróży szacują straty
admin kwi 22, 2010 with Komentarze 0
Niektóre biura turystyczne szacują straty związane z wydłużeniem urlopów klientów, którzy z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Europą nie mogą wrócić do Polski. Większość wstrzymuje się jednak z obliczeniami do czasu, aż loty zostaną wznowione.
{mosgoogle}
Wiceprezes Rainbow Tours Remigiusz Talarek szacuje, że straty biura
wyniosły dotychczas ok. 100 tys. zł i kwota ta może wzrosnąć. "Mam
nadzieję, że do końca tygodnia problem się skończy. Jeśli tak nie
będzie, to rozważymy inne możliwości, np. dowożenie turystów autokarami"
- powiedział we wtorek PAP.
Talarek poinformował, że Rainbow Tours już przywiózł do Polski
autokarami klientów, którzy. wracając np. z Chin czy RPA. zdołali
wylądować na tych lotniskach europejskich, które przyjmowały samoloty.
Teraz biuro stara się organizować powrót turystów przede wszystkim z
Egiptu i Kuby.
"Pokrywamy wszystkie koszty przedłużonego pobytu turystów za granicą. Na
razie nie myślimy o żądaniu od nich choćby częściowego zwrotu tych
wydatków. Nie rozważamy też podnoszenia cen, by wyrównać poniesione
straty. Mogłoby to doprowadzić do spadku sprzedaży, a to byłoby
niepożądane" – powiedział Talarek.
"W związku z zamknięciem przestrzeni powietrznej nad Europą, spółka TUI
Travel – w skali globalnej – ponosi dziennie ok. 6-7 mln funtów strat.
Nie dzielimy ich na poszczególne kraje" – powiedział PAP dyrektor
marketingu TUI Poland Piotr Haładus. Zaznaczył, że TUI Polska ma obecnie
za granicą ok. 300 turystów, głównie w Egipcie i na Wyspach
Kanaryjskich.
Haładus zaznaczył, że jeżeli trudności w komunikacji lotniczej potrwają
dłużej, to firma rozważy możliwość sprowadzania polskich turystów własną
flotą lotniczą na obrzeża Europy, a następnie dowożenie ich do naszego
kraju autokarami. Podkreślił, że TUI nie zamierza w przyszłości żądać od
klientów zwrotu kosztów, na razie nie myśli też o podwyższaniu marży na
swoje usługi, żeby odrobić obecne straty.
Orbis Travel na razie nie szacuje strat. "Najważniejsi są dla nas
klienci, którzy musieli dłużej zostać za granicą. Teraz przede wszystkim
staramy się organizować im przedłużony pobyt w takim samym standardzie,
na jaki wykupili wycieczkę. O zwracaniu kosztów przez turystów nie
myślimy" – powiedziała Stanisława Cieślak z Orbis Travel.
O stratach nie chce też na razie mówić Magda Plutecka-Dydoń z biura
podróży Neckeremann. "Będziemy je szacować dopiero wtedy, gdy skończy
się problem z chmurą pyłu wulkanicznego i zamknięciem przestrzeni
powietrznej nad Europą. Nie myślimy też o żądaniu zwrotu kosztów od
turystów ani o podnoszeniu marży dla tych, którzy będą kupować
zagraniczne wycieczki w najbliższych miesiącach" – wyjaśniła.
Wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu biura podróży ITAKA Piotr Henicz
powiedział, że firma policzy straty, "gdy będzie już wiadomo, że
sytuacja wróciła do normy". "Teraz myślimy przede wszystkim o tym, by
zapewnić klientom odpowiednie warunki pobytu tam, skąd z powodu
odwołania lotów nie udało im się wrócić. Są to działania logistyczne,
wobec których straty finansowe są w tej chwili drugorzędne" – dodał.
Zaznaczył, że biuro na razie nie rozważało kwestii żądania rekompensaty
części strat od klientów.
Od czwartku Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podejmuje na zmianę
decyzje o zamykaniu i częściowym otwieraniu polskiego nieba. Powodem są
pyły wydobywające się z wulkanu na Islandii, które zanieczyściły
atmosferę nad Europą i mogą zagrażać bezpieczeństwu ruchu lotniczego.
źródło: turystyka.wp.pl
Inne wpisy z danej kategorii: Aktualności

